Pokazywanie postów oznaczonych etykietą minimalizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą minimalizm. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 lipca 2024

Beret w środku lata?

Tak jest! Beret w samym środku upalnego lata na szydelku popełniła i jestem dumna, że mogę go wam pokazać, bo jest to coś, co ukończyłam i jest gotowe do noszenia. Słabo coś mi idzie kończenie projektów.

W lutym tego roku, brat mojego męża spytał czy mu zrobię beret? Trochę mnie tym zaskoczył, bo raczej nie jest fanem dzierganych wyrobów, a ty proszę, nie czapka czy szalik tylko beret. Modjęlam się wyzwania i oto jest, gotowy, czeka na właściciela. 




Dziergałam z Alize Cashmiry, poszło 3/4 motka, a szydelko jakiego użyłam to 4.5 m. Nie miałam konkretnego wzoru czy schematu ale yt to kopalnia pomysłów i tutoriali. Jestem mega zadowolona z tej robótki i liczę, że spełni oczekiwania właściciela. 

Do miłego Small Megi 


wtorek, 6 lutego 2024

Czapki na trwającą jeszcze zimę.

Dziękuję za tak fantastyczne słowa pod moim ostatnim postem.

Kamizelka się dzierga, jednak jest pewne ale w związku z tą robótką. Z wielkim bólem musiałam ją spruć i zaczęłam od nowa i będzie prosta. Do wcześniejszego pomysłu i wzoru najpewniej zabrakłoby mi moherku. Mam nadzieję, że teraz przy lekko oszczędzającym projekcie wyjdzie tak, jak ma wyjść. 

Jednak jest coś, z czego jestem zadowolona, uszczuplam swoje zapasy włóczkowe i na dodatek udało mi się skończyć te drobne prace, są to dwie czapki. Pierwszą popełniłam w zeszłym roku i była to praca z tekstem Soon Enough darmowy wzór ze strony Dropsa. Połączyłam motek czarnej cieniutkiej błyszczącej nitki bez banderoli oczywiście i motek czarnej Lanagold z Alize. I wyszło całkiem spoko. Polecam ten wzór.



Druga to totalna improwizacja z tego, co pozostało z motków, po czapce pierwszej. Nie za gruba i nie  ze za cienka i nawet noszalna przez moją osobistą głowę.




Do miłego Small Megi



wtorek, 2 stycznia 2024

Witaj Nowy Roku i obłędne kolorki ✨

Szczęśliwego Nowego 2024 Roku!


Nowy rok przywitany, więc można zaczynać z kolejnymi dążeniami, pomysłami, wyzwaniami czy też wrócić do tych, które nie udały się, ale warte są uwagi. Ja mam w planie wrócić do sprawności, bo od dwóch miesięcy walczę z bolącym barkiem, który promieniuje do łokcia i dłoni w lewej dłoni. Trochę to nie równa walka, bo lekarze mają terminy bardzo szybkie (jak mi uprzejma panie z rejestracji podała) na kwiecień, a rehabilitacja na wrzesień. Leki zwiotczające i przeciwbólowe oraz odpłatne wizyty u fizjoterapeuty dają mi nadzieje na powrót do życia bez bólu i leków. Jednak najgorsze jest to, że nie mogę dziergać i muszę oszczędzać lewą rękę. Od jakiegoś czasu czułam ból w barku właśnie między innymi przy trzymaniu drutów w rękach i dlatego mniej dziergawek powstawało. Nie poddaję się i walczę, fizjo i może joga mnie uratują, bo na NFZ raczej nie.

Pozwólcie, że pokaże wam, co udało mi się jeszcze we wrześniu zrobić.


Z tymi motkami było sporo zamieszania, w moim dziewiarskim życiu. Miała być letnia bluzeczka, z darmowego schematu strony dropsa, ale okazało się, że motki różnią się i układają w takie pasy, nawet ktoś zasugerował, że jak ombre. Jednak mnie to okropnie gryzło w oczy. Sprułam, tę bawełnę i czekałam na wenę. I tak wskoczyła na druty czapka, najzwyklejsza na świecie, prawo, lewo na około. Zostało odrobinę materiału, to na druty wskoczył szalik, ale już pokusiłam się na wzór pół-patentowy... i zabrakło mi włóczki, więc domówiłam 5 motków.

Komplet, jaki powstał z tej fantastycznej włóczki, jest cudny, milusi i cieplutki, a kolory na żywo meeggaa!  Jak mi mówi zadowolona właścicielka.


Mam jeszcze 4 motki, więc mogę popełnić podobny komplet albo może jakąś chustę?



Do miłego Small Megi




niedziela, 29 kwietnia 2018

Jestem :)

Witam prawie majowo, kasztany już kwitną wiec maj tuż, tuż i matury....

Jestem, a kto mnie obserwuje na instagramie small_megi to wie więcej o tym co porabiam, dziergam, czytam czy pichcę. Chętnych i ciekawskim tam zapraszam. W poście styczniowym pisałam o moich planach dziewiarskich min. o ukończeniu ufków, czy też pruciu i tak też czynię. Wszystkie zostały sprute, oprócz turkusowej spódnicy (jeszcze i na nią przyjdzie czas). z czarnego swetra powstała chusta strzałka, którą ukończyłam w połowie marca. Jest świetna, ciepła i noszalna bardzo często szczególnie tej tegorocznej zimnej wiosny. Ten projekt uważam za bardzo udany i wiem, że popełnię jeszcze jedną, jak nie dwie :). Pomocą był dla mnie kurs u kruliczycy, fantastyczny opis z fotografiami, polecam i dziękuję. Sesja w planach, zdjęcia jak na razie na plaskacza tuż po blokowaniu, na dodatek kolor czarny jest kiepski to obfocenia. Z tego co pamiętam to mieszanka akrylu z wełną, zdaje się że Oliwia jakieś 350 gram a najdłuższy bok to 2,30 m więc jest mega duża.






Pięknie te pikotki się prezentują, prawda?
A na drutach coś tam dziergam, oczywiście z ufoków i sweterek któremu brakuję jeden rękaw, a właściwie pół i listwa na guziczki. Może ktoś zna sposób na zwiększenie mobilizacji w kierunku kończenia bardzo chcianych projektów?

Do Miłego Small Megi.

niedziela, 28 stycznia 2018

Z nowy rokiem, .......

Witam w Nowym Roku!
Jeszcze nie znikam, choć częściowo tu pozmieniałam, i pochowałam, i pousuwałam. Mam nadzieję że czytelnicy pozostaną nadal ze mną Small Megi.
Na samym początku pochwalę się jednym z prezentów jaki dostałam w tym roku pod choinkę.
Prawda, że świetne łapki?

W zeszłym roku, jeden z postów poświęciłam minimalizmowi u dziewiarki, o którym pisałam tu . Poniżej jest lista, którą wtedy napisałam i do której zaglądam w celu przypomnienia moich postanowień, a teraz poddam ją weryfikacji.

"Moje plany dziewiarskie na najbliższy czas: 
1. Skończyć piórkowy czarny.
2. Podjąć decyzję w sprawie ufoków (odrębny post). 
3. Dziergać z już zgromadzonych zapasów włóczkowych ( odrębny post).
4. Nie kupuję włóczek, drutów, gazetek itp przez najbliższy rok albo nawet i dwa.
5. Odkładać na miejsce i kontrolować sytuację czy aby znowu się nie pogubiłam. 
6. Kończyć zaczęte projekty i wtedy zaczynać kolejny."

Punkt 1, zakończony sukcesem piórkowy chodzony sweterek, w planach kolejny ale już na kolejną zimę jeśli takowa nastąpi.
Realizuję też punkt 4 i 5 obowiązkowo. W zeszłym tygodniu przystąpiłam do punktu 2 bardzo radykalnie, pruję wszystko czego nie skończyłam i pewnie nie ukończę, jak i te udziergi, które są nie noszone z różnych przyczyn.







Punkt ostatni 6 staram się realizować sumiennie, dla siostry zaczęłam i ukończyłam komin z motków posiadanych, który w trakcie noszenia okazał się za szeroki i za słabo otulał więc do poprawki wróci. Poniżej zdjęcie z pola robótkowego :).


Z punktem 3 i 4 dobrze sobie radziłam, aż do wczoraj, gdyż postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu  klik i okazało się, że nie mam motków spełniających kryteria tego projektu. Mam co prawda 2 motki casmiry z Alize, które poniekąd mogły by być gdyby dokupić ..... No i mam dylemat. Wycofać się z projektu, dokupić 3 motki czy może kupić coś nowego, konkretnego do tego wyzwania. Lecz nim podejmę ostateczną decyzje ukończę kardigan Ninni, o którym wspominałam, tu klik, to moja robótka której zostało mi już ukończenie rękawa i kosmetyka, listwa, pochowanie nitek i blokowanie. A wygląda to na chwilę obecną tak. Wybaczcie jakość zdjęć ale pora roku, zima nie zima, za oknem szaro, buro nie pozwala na ładniejsze fotki.
Do miłego Small Megi

czwartek, 1 czerwca 2017

.... bo muszę się pokazać....

Maj się rozmaił i w końcu zrobiło się przyjemnie ciepło, a jak ciepło to trzeba się pokazać. Ty razem nie pokażę swojego nowego udziergu, zrobię to w następnym poście.

żródło
Teraz kilka słów o tym właśnie "pokazaniu się". Kilka dni temu byłam świadkiem, a nawet wtrąciłam się do dyskusji w kolejce do kasy. Pani X i Pani Y (moja znajoma przypadkiem) rozmawiały na temat zmutowanej ilości imprez komunijnych w maju. No i Pani X 2 komunie miałam pod rząd więc musiałam sobie kupić 2 kreacje  bo przecież nie wypada pokazać się w tym samy dwa razy (celebrytka z miasta 30 -sto tysięcznego) Moja znajoma Pani Y ze zrozumieniem kiwnęła głową .... A we mnie się zagotowało, że się wtrąciłam, ale dlaczego nie wypada w czym jest problem (mądrala, nawrócona jeszcze nie do końca minimalistka, wciąż dążąca do upragnionego celu jak np. tu) przecież jak nowa kreacja to i za pewne nowe dodatki, buty, torebka, a i prezent słuszny wszak to komunia. Pani X na to, że przecież jak to tak? Jak mnie ktoś zobaczy w tej samej kiecce czy butach to będą gadać. I Pani się tym będzie przejmować? Pytam. Ja już od jakiegoś czasu nie mam takiego problemu, zdarza mi się do pracy przyjść w tych samych spodniach dwa dni pod rząd i wątpię czy ktoś na to zwrócił uwagę (od jakiegoś czasu staram się doprowadzić swoją szafę do ładu i składu zgodnie z zasadą capsułową, zainspirowana np klik klik. ) Moja znajoma, Pani Y popatrzyła na mnie lekko zdziwiona. Ja dalej ciągnę swój wywód, jeśli w czymś się dobrze czuję, a tym bardziej jeśli już mam jakąś jedną elegancką kreację to dlaczego nie pokazać jej drugi raz i nawet trzeci? Pani X - nie to nie dla mnie, no bo lepiej żeby o mnie mówili o moim wyglądzie, niż że jestem "dziadówką" i nie stać mnie na nową sukienkę. Myślę sobie dziadówka? Powiedziała dziadówka? Tak! Mówię, dalej że nie o to mi chodzi, czy ją stać czy nie,  choć finanse to bardzo ważna sprawa ale by po pierwsze dobrze się czuć w czymś, a po drugie kogo powinno obchodzić jak sie ubieram. Mało tego, brnęłam dalej. W czasie takich spotkań chodzi raczej chyba o to, by z nami znajomi rozmawiali chociażby o tej komunii, a nie by nas podziwiali za nową kreację. No chyba mają nas dostrzegać, a nie postrzegać.  Na tym skończyłam rozmowę, pożegnałam się i pobiegłam do pracy. Moja znajoma, Pani Y chyba przestanie być moją znajomą.
No właśnie jak to jest, minimalizm ostatnimi laty stał się modny w Polsce a w świecie to już w ogóle wręcz nie modne jest nie być minimalistą. Ja zakochałam się z od pierwszego no może od drugiego wejrzenia ( jeszcze tak dużo pracy przede mną ), ale dużo osób z mojego otoczenia wręcz przeciwnie no jak choćby Pani X, ma kolejne dwie kiecki i pewnie za tydzień czy dwa okaże się, że nie ma co na siebie na Boże Ciało złożyć no bo przecież trzeba się pokazać. Pani X powinna się raczej cieszyć, bo może jej otocznie pomyśli tym razem inaczej, tak jak ja bym pomyślała, że jest praktyczna, racjonalna, oszczędna (nie dziadówka), nowoczesna, modna, bo przecież minimalizm jest trendy. Ale czy to nie jest tak, że to my przypadkiem chcemy się "pokazać" w czymś nowym, modnym by nadrobić kompleksy? Chyba coś w tym jest...
Ostatnio na blogu simplicite jest ciekawy post na temat wypożyczania ubrań, warto zajrzeć. Ja czekam aż podobna inicjatywa będzie w okolicy Wrocławia czy Opola, a może już jest? Gdyby ktoś coś, to bardzo proszę o komentarz, może się skuszę. Nie jest to tanie ale chyba o niebo lepsze niż zakup kolejnych ubrań, które po imprezie upychamy w szafie. Umiar jak najbardziej wskazany.

Do miłego Pstro/Small Megi