niedziela, 30 czerwca 2019

A w czerwcu było po polsku.

Maj przeleciał bardzo szybko, a o czerwcu to nie wspomnę bo jeszcze szybciej, dlatego w ostatni upalny, dzień miesiąca, zapraszam na kilka propozycji wartych przeczytania.
Czytelniczo w maju nie mam zbytnio nic do polecenia ale właśnie w czerwcu odkryłam polską autorkę Katarzynę Puzyńską i przeczytałam kryminał pt. "Motylek". Bardzo podobny schemat pisania do Camilii Lackberg i pewnie dlatego mnie się spodobało, że sięgnęłam po kolejny tom pt. "Więcej czerwieni" z zagadką kryminalna do rozwiązania przez młodszego aspiranta Daniela Podgórskiego z policji w Lipowej, małej mazurskiej wiosce. Pisarka godna polecenia, i mam sporo jeszcze do poczytania, a z aplikacją legimi wiem, że sporo wrażeń i kryminalnych historii jest do przeczytania.


19 czerwca ukazała się trzecia część i ostatnia pt. "Spotkanie w Pensjonacie Leśna Ostoja", jak zapowiada autorka Joanna Tekieli, perypetie Justyny, właścicieli pensjonatu Leśna Ostoja, jak również mieszkańców Drzewia. I tym razem się nie zawiodłam, świetnie i zabawnie napisana historia, idealnie wplecione opisy przyrody, tak jak lubię. Świetna na lekturę w czasie urlopu.
Jestem ciekawa jaka kolejną historią zaskoczy mnie pani Joanna Tekieli.

Zdjęcia książek ze strony Legimi

Ostatnia, książka która w czerwcu bardzo przypadła mi do gustu to opowiadania Jacka Cygana pt. "Przeznaczenie, traf, przypadek". Wiadomo, że Pana Jacka nie trzeba przedstawiać, jeśli jesteście ciekawi jak "poradził" z tą formą to zapraszam do przeczytania, ja jestem zauroczona.

Do miłego Small Megi

niedziela, 5 maja 2019

Czytelniczy kwiecień

Kwiecień minął, a na blogu postu yok*. Zapewne dlatego, że mój czas na pisanie ucieka na przeglądnie instagramu, chyba muszę jakąś blokadę sobie założyć. Bardzo proszę o jakieś propozycje jak sobie radzicie z uzależnieniem od wiecznego zaglądania do świata internetu w telefonie. W telefonie też ma taką aplikację Legimi eboki, o której pisał wcześniej, i to jest na plus bo czytam dużo więcej. W kwietniu między innymi padło na dwie polskie pisarki, które w swoim dorobku mają po dwie wydane książki. Mowa tu o Joannie Tekieli i Alicji Sinickiej, które poznałam na jakiś instagramowych kontach, a krótkie info o książkach zachęciło do lektury. Joanna Tekieli autorka Pensjonatu Leśna Ostoja opisuje bardzo zabawnym językiem historię 38 letniej Justyny, która musi sprostać innemu zupełnie wyzwaniu niż praca w korporacji. Główna bohaterka musi wyremontować dworek w lesie i zrobić niego dobrze prosperujący pensjonat co według jej szefowej, zwanej Cruelli jest nierealne. Powieść wciąga od pierwszych stron, a przynajmniej mnie na tyle że jak tylko skończyłam od razu zabrałam się za tom drugi Rok w Pensjonacie Leśna Ostoja, który podobnie jak pierwszy wciąga od pierwszego akapitu. Tym razem, co miesiąc w pensjonacie zmienia się menażer, którym zostaje oddelegowany pracownik korporacji. Jak sobie radzili z różnorodnymi gośćmi, mieszkańcami pobliskiego miasteczka gdzie każdy o każdym wszystko wie... Zachęcam do lektury a ja czekam na tom trzeci, bo autorka zapowiada że się pisze.



Alicja Sinicka to pisarka z mojego rodzimego miasta i sięgnęłam po jej książkę też trochę z ciekawości. "Oczy wilka" to powieść tajemnicza, która od początku wciąga, czyta się jednym tchem. Historia Leny i Artura, dziwne spotkanie, tajemnicze miasteczko, mafia nie mafia, tajemnica goni tajemnicę. Zaintrygowana tym debiutem pisarskim zabrałam się z tegoroczne wydanie drugiej powieści tej pisarki pt. Winna i ponownie od pierwszych zdań wciąga historia Wenndy. Będzie miłość, sensacja, intryga, tajemnica.

zdjęcia książek ze strony Legimi

Jeśli jeszcze nie znacie tych nowych, polskich, szalenie różnych ale fantastycznych pisarek to bardzo polecam.
W kwietniowej bibliotece przeczytałam również książkę Laila Shukri pt. "Byłam kochanką arabskich szejków", którą szczególnie polecam by przeczytać na kilka chwil przed urlopami, wakacjami, letnimi zauroczeniami i miłościami. 
Zdecydowanie polecam również "Bezdomną" Katarzyny Michalak! Historia inna niż wszystkie które dotychczas przeczytałam, porusza wiele trudnych tematów, jakie wokół nas, o których nie wiemy albo nie chcemy wiedzieć.
Pozostałe w kwietniu takie sobie dla chętnych tytuły i autorzy na pasku bocznym. Tam też wszystkie książki jakie przeczytałam w ostatnim czasie.

Do miłego Small Megi


* z tureckiego: nie ma


piątek, 19 kwietnia 2019

Z życzeniami

Baranku Wielkanocny 

Baranku Wielkanocny coś wybiegł z rozpaczy
z paskudnego kąta
z tego co po ludzku się nie udało
prawda, że trzeba stać się bezradnym
by nie logiczne się stało

Baranku Wielkanocny coś wybiegł czysty
z popiołu
prawda, że trzeba dostać pałą
by wierzyć znowu 


Jan Twardowski


wtorek, 29 stycznia 2019

Małe formy.

 Jeszcze w starym roku wyciągnęłam, a właściwie odnalazłam druty, lecz jakoś nie mam natchnienia do kończenia rozpoczętych robótek ale chciałam coś dziergać. Postawiłam na małe formy licząc że dotrwam do końca projektu i tak padło na opaski, ostatnio całkiem modne. Mam spory zapas pojedynczych motków więc na takie robótki idealne. Pierwsza to taki melanż, a druga i zarazem ostatnia, czarna na dodatek jeszcze nie zszyta, jak wracam z pracy to już ciemno za oknem a ja z moim wzrokiem w sztucznym świetle nie bardzo efektownie to robię.


Szara opaska powędrowała razem z wędrującą książką klik mam nadzieję, że się podoba.

W weekendy ciągle coś wypaca za dnia, że nie mogę skończyć takiej przyjemnej robótki. Wieczorami dużo zaś ostatnio czytam, gdyż w tym roku załapałam się na roczny darmowy abonament z mojej miejskiej biblioteki na ibuk libra więc czytam, kiedy i gdzie tylko mogę, na przemian oczywiście z tradycyjnymi książkami.

A wam jak minął styczeń?


niedziela, 6 stycznia 2019

Witajcie w Nowym Roku!

Jak zwykle za szybko minęły święta, sylwester, a trzej królowie w darze przynieśli zamiast darów, zbędny kilogram po zjedzonych frykasach, kolejny siwy włos... i nadzieję.

Liczniki wyzerowane, zaczynam nowe odliczanie.

Zlekceważyłam jakże dziś modne noworoczne postanowienia. Nie będę się bawić w wyświechtane obietnice, że coś naprawię, zrobię lepiej i przy kieliszku szampana oznajmię to całemu światu.

W tym rozpoczętym roku, tak zwyczajnie chciałabym, żeby było lepiej. Miło by było spędzać więcej czasu z rodziną, zabawić się w jakąś infantylną grę, bez pośpiechu, że jutro znów rano pobudka, praca, gotowanie, sprzątanie, kartkówka córki... i kolejny z życia egzamin.

Nie chcę ścigać się z czasem... wiadomo że wygranym może być tylko jeden...Więc po co biec? Do mety dotrzeć za wcześnie? Spacerkiem idąc widzimy więcej, przeszkody łatwiej ominąć i nie przeoczyć tego co ważne. Niestety życie, to nie gra planszowa, nie można przepuścić kolejki, cofnąć się na początek i nie za każdy ruch czeka premia...

Dziękuję wszystkim, za życzenia jakie otrzymałam. Wierzę, że choć niektóre się spełnią, że smaczne jedzenie nie będzie tuczyć, po winie głowa nie będzie bolała, a przemysł fryzjerski otrzyma nowe farby na oszronione głowy. Zegarmistrz Świata niech też sobie urlop zrobi, lub jak to teraz „modne” idzie na L4 i pozwoli nam na odpoczynek... przynajmniej od ludzkiej głupoty.


Do miłego Small Megi

czwartek, 27 grudnia 2018

Wspaniałości!


Przed świętami dotarła do mnie wędrująca książka Herbaciarna Madeline, z takim mnóstwem smakołyków. Dostałam tę cudowną przesyłkę od Basi z bloga barbaratoja, obdarowała mnie też fantastyczną kartką i piękną zakładką, ręcznie zrobionymi. Minęło kilka dni, a listonosz ponownie wrzucił do mojej skrzynki kartkę, z życzeniami od Oli z bloga handmadebyazurek. Dziękuję Wam obu blogujące, zdolne dziewczyny, takie kartki cieszą oko i radują serce.

Kartka od Basi

Kartka od Oli





poniedziałek, 17 grudnia 2018

Moja pieczona owsianka.

O pieczonej owsiance wspominałam tu,  to smaczne, sycące śniadanie I czy II, odkryłam na różnych blogach, a korzystałam z trzech przepisów z tych zielony środekworqshop i filozofiasmaku. Z podanych składników wychodzi 4-5 słuszne porcje, które ja i moja rodzina zajadamy zalewając naturalnych jogurtem czy dowolnym mlekiem (roślinnym, krowim) z owocami jakie tam mamy. Zdarza mi się i taką suchą zjeść :).

Ja swoją robię tak:

2 szklanki płatków owsianych zwykłych, orkiszowych lub razowych (co tam mam akurat)
2 jajka
2 szklanki mleka (jakie akurat mam, roślinne lub krowie)
1 łyżka miodu.

Te cztery składniki to baza, reszta to inwencja twórcza moja, zazwyczaj są to następujące składniki:

2 jabłka (starte na grubych oczkach)1 łyżka wiórków kokosowych
1 dojrzały banan (pokrojony w plasterki)
3-4 sztuki suszonych śliwek (pokrojone w paski), lub łyżka rodzynek, lub łyżka żurawiny
10-12 sztuk jagód goji
pół szklanki sezonowych owoców np maliny, czereśnie, jagody, mandarynki
pół szklanki orzechów jakie tam lubicie (nerkowca, brazylijskiego, włoskiego), delikatnie pokroić.
1 łyżka startych orzechów czy płatków migdałowych do posypania lub owoców do posypania na wierzchu.




W pierwszej kolejności włączam i nagrzewam piekarnik,następnie mieszam w misce suche składniki. Mleko, jajka i miód mieszam w zakręconym słoiku do połączenia się składników (taki domowy szejker), można użyć miksera. Całość wlewam do miski z suchymi składnikami i mieszam, dodaje starte jabłka, resztę owoców, mieszam i wykładam na blaszkę o wymiarach 28,5x23x4 cm. Lekko wyrównuję łyżką, na wierzch wsypuje migdały czy starte orzechy, jakieś owoce i do piekarnika na 180 stopni na 50 minut.
Ja lubię jak jest lekko z góry zarumieniona.
Smacznego! I mam nadzieję, że pochwalicie się czy udała wam się i smakowała pieczona owsianka :).

niedziela, 9 grudnia 2018

Owsianka na wyjściu!

Post, o którym pisałam tu się skończył, a zaczęło się tzw.wychodzenie. Teraz ważne jest, by uniknąć efektu jojo i powrotu do starych nawyków czyli muszę przejść proces wyjścia, który z zależności od metody powinien trwać tyle ile trwał post lub od razu faza III spożywanie posiłków o niskiej ilości przyjmowania węglowodanów czyli tak zwany proces przedłużenia ketozy odżywczej. Zarówno przy starej jak i nowej metodzie unikamy przetworzonych produktów, zwracamy uwagę na etykietę produktu, oczywiście dobrze by było gdyby to produkty bio były. Wyrabiamy zdrowe i dobre nawyki i oczywiście trwamy w nich. Ja zdecydowałam się na starą metodę, jakoś lepiej ją rozumiałam i w "użuciu" prościej było dodawać powoli kaloryczność, tłuszcze, węglowodany. Jestem już prawie przy końcu, schudłam kolejny kg i centymetrów w obwodach mniej. Pierwsze do mojej diety wskoczyły oliwki, avocado, oliwa, w drugim i trzecim tygodniu to jogurt z mleka kokosowego, krowiego własnoręcznie zrobione by Small Megi, płatki owsiane, orzechy, dorsz gotowany, jajka. Generalnie to jem już wszystko tylko w odpowiednich ilościach, waga kuchenna i aplikacja w telefonie fitatu są bardzo pomocne. Ostatni tydzień należał do płatków owsianych z jogurtem i owocami na zimno i do owsianki pieczonej również z owocami i orzechami (mega dobra!).

za dużo owoców, poszalałam

pieczona mniam
To są naprawdę dobre i pożywne śniadania z owsianką w roli głównej, ale wygrywa w tej konkurencji owsianka pieczona z owocami. ta na zdjęciu powyżej z bananem, jabłkiem, suszoną śliwką, orzechem brazylijski, nerkowca, wiórkami kokosowym, łyżką miodu i mlekiem. Jeśli przepis sobie życzycie, dajcie znać, choć internet to całkiem spora kopalnia pomysłów kulinarnych.

Kolejnym krokiem na wyjściu będą eksperymenty z ziarnami czyli rzecz się będzie miała z chlebem.

Do miłego Small Megi.

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Wędrująca książka pojechała.

Dziękuję za zapisanie się  Avrea do mojej zabawy wędrującej książki, o której pisałam tu. Paczuszka spakowana i dziś wyślę pocztą z cichą nadzieją, że na Mikołajki dojdzie i będzie mikołajkowa przyjemność w czytaniu.



Do Miłego Small Megi